dr Noni Höfner

dr Noni Höfner

Najbardziej znana przedstawicielka Terapii Prowokatywnej (PT), prowokatywnego systemu pracy® i styl prowokatywnego (Prost) ® w Niemczech. Z wykształcenia psycholog. Od 40 lat pracuje, jako terapeuta par, z czego od 30 lat w swojej pracy z pacjentami (klientami) wykorzystuje styl prowokatywny. Od 1988 roku współzałożyciel i dyrektor DIP (Niemiecki Instytut Terapii Prowokatywnej). Współzałożyciel i dyrektor Consulting Institute Klic ( www.klicinstitut.de ).

W swojej pracy terapeutycznej wykorzystuje także elementy metod: EMDR, EFT (PET), techniki relaksacyjne, HCDA.

O improwizacji w teatrze i prowokatywności

O improwizacji w teatrze i prowokatywności

Najważniejsze, by się dobierać do tego, co może wywołać zmianę

Rozmowa z Oskarem Hamerskim –  aktorem Teatru Narodowego w Warszawie, propagator metody improwizacji.

Autor książki „Improwizacja wg Keitha Johnstone’a”, redaktor polskie go wydania książki Keitha Johnstone’a pt. „Impro: spontaniczne kreowanie świata” („Impro for Storytellers’). 

ProvoTime: Czym dla Ciebie jest improwizacja?

Oskar Hamerski: Gdybym miał odpowiedzieć ogólnie, to jest dla mnie sposobem odnoszenia się do rzeczywistości.

PT: To znaczy?

OH: Improwizacja pozwala budować silniejsze relacje, dostrzegać więcej rzeczy w rzeczywistości, która nas otacza. Improwizacja uwrażliwia na nasze potrzeby, na pragnienia, ale też i na drugiego człowieka. Jako technika daje bardzo dużo narzędzi do stosowania we własnym życiu, aby było ono pełniej i głębiej przeżyte. Ogólnie więc improwizacja jest według mnie reaktywnym, czyli spontanicznym i szczerym, sposobem odnoszenia się do rzeczywistości.

Ja zajmuję się improwizacją teatralną. Aktor ma w niej do dyspozycji zbiór pewnych metod, ćwiczeń, narzędzi, które wykorzystuje – bez scenariusza i bez ustalonego wcześniej tekstu – by budować scenę czy teatr. Te metody i narzędzia pomagają przede wszystkim w nawiązywaniu relacji  z partnerem i rzeczywistością, w dostrzeganiu zmian, które w tej rzeczywistości w partnerze zachodzą oraz na spontanicznym komentowaniu tego, co się dzieje. W improwizacji bardzo ważną rolę odgrywa ryzyko podejmowane przez człowieka w celu tworzenia zmian, które odbywają się w relacjach.

PT:  Spotykamy się na styku improwizacji i prowokatywności. Gdzie widzisz punkty łączące te dwa światy?

OH: Myślę, że jest tych punktów kilka. Zaczynając od tego, że gdy myślimy o improwizacji teatralnej, to zawsze jest w niej jakiś aktor albo jacyś aktorzy. W prowokatywności aktorem jest psychoterapeuta czy osoba, która prowadzi terapię – ona odgrywa postaci, w pewnym sensie odgrywa rolę. Przejmuje sposób myślenia partnera, klienta czy kogoś z kim się spotyka i dokładnie tak, jak w teatrze, zaczyna wykorzystywać narzędzia improwizacyjne.

W improwizacji ważne jest, by odnosić się do siebie z zaufaniem, radością i uważnością. To trzy podstawowe rzeczy, które cechują emocjonalność improwizatora, który wychodzi na scenę:

– musi być ciekawy tego, co się stanie,

– musi odczuwać radość z tego, że w tej scenie bierze udział,

– musi akceptować to, co się wydarza, nie zaprzeczać temu co jest, nie zaprzeczać rzeczywistości, w której uczestniczy.

I tu improwizacja i prowokatywność są bardzo zbliżone – emocje czy rodzaj nastawienia, które ma w sobie aktor i terapeuta wydają mi się dość zbieżne..  To jest pewien określony rodzaj podejścia do rzeczywistości, w której nagle aktor czy terapeuta się znajduje.

Co jeszcze może łączyć? Przede wszystkim humor. Bardzo często improwizacja jest komiczna czy śmieszna dlatego, że zostają nazwane pewne rzeczy, o których się nie mówi. A nie mówi się o nich ze względu na to, że albo to jest jakiś rodzaj tabu, jest konwencja, by jakieś rzeczy pomijać milczeniem… Ale w improwizacji najważniejsze jest to, żeby się dobierać do tego, co może wywołać zmianę. Szukamy więc w relacji z otoczeniem czegoś, co nas zaciekawi i co możemy na przykład  powiększyć, narysować grubszą kreskę, w pewien sposób napompować od środka. Wtedy to tworzy karykaturę, która pozwala z jednej strony zachować dystans, a z drugiej strony zwrócić uwagę na coś, co jest szczególne w tej sytuacji.

PT: A kiedy według Ciebie się rodzi humor?

OH: Humor zawsze rodzi się z dystansu, z przerysowania albo konfrontacji tematu z kompletnie innym podejściem do niego. Aktor bierze jakiś szczegół i doprowadza go do absurdu. Sens tego szczegółu dalej istnieje, ale reakcje aktora są znacznie większe niż w normalnym życiu. Są wzięte pod lupę, są nieadekwatne do tego, jak mógłby się zachowywać człowiek w rzeczywistości. Ale dzięki temu z zewnątrz patrzy się na to z większym dystansem. Humor się często bierze również z zaskoczenia, połączenia rzeczy, które wydają się nieprzystające do siebie, bo takie połączenie może tworzyć absurdalne zdarzenia wywołujące śmiech. Zabawne mogą być również porównania, które się rodzą w wyobraźni aktora czy – w prowokatywności – terapeuty.

O, i czymś jeszcze pomyślałem przez chwilę. Aktor w improwizacji jest twórcą pewnej opowieści. Tworzy tekst, który zawsze wynika z relacji z drugą osobą albo z otoczeniem. Związek miedzy rzeczywistością a aktorem tworzy się ze spontaniczności odbioru tego tekstu. Mam wrażenie, że do tego samego dochodzi w relacji terapeutycznej.

Artykuł pochodzi z 1 numeru ProvoTime
Cały kwartalnik do pobrania: https://provocare.pl/provotime/

Zdjęcie pochodzi z strony: https://teatrologia.pl/

Intensywne życie terapeutyczne. A. E. Аleksjeiczyk

Intensywne życie terapeutyczne. A. E. Аleksjeiczyk

Intensywne życie terapeutyczne – autorska metoda praktyki psychoterapeutycznej  

Życie- W przeciwieństwie do wielu systemów psychoterapeutycznych, które czynią wyraźny nacisk na poszczególne psychiczne, psychopatologiczne,

psychoterapeutyczne procesy: świadomość, myślenie, pamięć, emocje, pragnienia, zachowania, katharsis, przetworzenia itp. Odnoszę się zarówno do konwencji jak i do choroby, do leczenia w pełni całościowo, niekonwencjonalnie, uniwersalnie, „po domowemu”, uwzględniając, w miarę możliwości wszystkie pojawiające się na pierwszym planie procesy duchowe, nie narzucając, odgórnego systemu pacjent, lekarz, klient, trenera.

Jeśli nieodzownym jest wprowadzenie pacjenta lub grupy, to przypomina się, że prawdziwe życie –  to nie tylko „postrzeganie”: „malarstwo”, „zdjęcia”, „telewizja”; nie tylko dźwięki, „muzyka”, ale i odczucia ciepła i zimna, własnego ciała, uczucia, pragnienia, potrzeby, instynkty, pamięć, myślenie, wola, zachowanie, ideały… To i świat wewnętrzny i zewnętrzny. W ściśle określonej proporcji. W równowadze. W ciągłym ruchu. W rozwoju. Mikrokosmos porównany z kosmosem materialnym. Duchowy – na obraz i podobieństwo…

Prawdziwe, pełne, „na żywo” życie, może człowiekowi dać wszystko. Ale człowiek żyje życiem częściowym. W dzisiejszych czasach coraz częściej żyje się-ideami, emocji, instynktami… Niecałkowicie… Pseudożyciem. Nie według przykazania „Bądźcie jak dzieci”.

Zanurzenie się w życie, często bywa bardzo proste. Dla tych, którzy żyją głównie pomysłami, przemyśleniami, dajemy możliwość żyć pragnieniami- żyć emocjami („Tak, wiem już, co myślisz, i czego aktualnie chcesz?”). Temu, kto żyje pragnieniem – żyć emocjami („wiem, czego chcesz, co czujesz?”).Temu, kto żyje uczuciami – odczuciami. Temu, kto żyje zmysłami (wzroku, słuchu), dajemy możliwość żyć, odczuwać bliżej (dotyk, interceptualne odczucia, ból…) Stąd przysłowiowy „sadyzm”. Włączamy bardziej skomplikowane odczucia – równowagę, lekkość, zwinność, energię…

Tak po prostu wyłączenie niektórych sfer czynności duchowych: zabronienie widzieć, słyszeć, dotykać; określonych uczuć, pragnień, myśli… Przysłowiowe „upokorzenie”, rozsiadanie uczestnika plecami do grupy, zatykanie uszu, rozmowy szeptem, oddelegowanie do kąta, „głupota” – umysł nastawiony na konsumpcje nie na myślenie, itp. w Taki sposób, wywoływana jest kompensacja lub nad kompensacja innych doznań, uczuć, popędów..

Trudniej jest z zagłębieniem się w psychikę (pewien stopień integralności, osobowość), duchowość (wyjście poza granice swojego „Ja”, poza prawidłowości psychologicznych, spontaniczność).Biorąc pod uwagę, że w prawdziwym życiu koniecznym jest wystąpienie, od czasu do czasu, przysłowiowego „transu”, powtarzalność, odtwarzalność tych stanów nie jest wcale taka trudna.

Chcę podkreślić rzeczywistość tego życia. Ona jest prawdziwa i dlatego, że opiera się na naszych uczuciach, prawdziwe uczucia, pragnienia, które powstają, zmieniają się tu i teraz. Można je porównać (szczególnie w grupie) z doświadczeniami, uczuciami, pragnieniami innych ludzi. Można je zmierzyć (nawet w procentach). Można zrealizować. Pamięć – prawdziwa, własna, nie książkowa. Myśli – własne, wszystko w swoich unikalnych proporcjach. Życie, prawdziwe w swojej wielowymiarowości, mobilności, nieprzewidywalności.

To znacznie wyróżnia się od większości systemów psychoterapeutycznych posiadających prawie ” kodeksy prawne ” szkolenia, relacji między pacjentem, lekarzem i pacjentem…

Terapeutyczność– Jest jak życie, jeśli jest pełna, jest dobrym nauczycielem (tylko drogo bierze za lekcje), jest dobrym lekarzem, a nawet higienistą. Jeśli człowieka zanurzyć w życie, wtedy szereg prawidłowych procesów psychicznych może indywidualnie lub w kompleksowo, z łatwością, rozwiązać niektóre problemy, zmienić patologiczne postępowanie, bez konieczności zastosowania postępowania terapeutycznego. Przykładowo: nie wiemy, czy ten człowiek jest godny zaufania, ale czujemy; nie czujemy, ale chcemy się do niego zbliżyć; nie ma szczególnych zainteresowań, ale słyszeć, widzieć – miło… I dalej — proces adaptacji.

W przypadku bardziej poważnych zaburzeń „życie” odsłania je, ale „nie radzi sobie z nimi”. Wtedy pobudzamy w pierwszej kolejności niespecyficzne procesy psychoterapeutyczne, takie jak uspokojenie, wsparcie, przyjemność, ogólną aktywność, rozwój lokalny i ogólny. Z konkretnymi procesami psychoterapeutycznymi częściej pracujemy ze świadomością, z naciskiem na porównanie, pomiar; przepracowaniem trudności z bardziej właściwymi procesami: percepcją, emocjami, pociągami, wspomnieniami; prostym treningiem behawioralnym, rozwiązaniem konfliktu…

Często jeden z ogólnych lub konkretnych procesów w zupełności wystarczy do rozpoczęcia harmonizacji, zdrowienia, „uzdrawiania” życiem. I „proces ruszył”.

Szczególnie, jeśli, jest to specyficzne dla ITŻ, proces duchowy materializujemy lub personifikujemy. „Materializacja” – oznacza „somatyzację”, przybliżenie procesu psychicznego do ciała, zamieniając go w bardziej namacalny, słyszalny, widoczny, odczuwalny, pożądany, pamiętny… Przemiana całkowita, postrzegana z różnych stron. To, co możemy zmierzyć, porównać. I w przyszłości zwiększyć, zmniejszyć, zmienićPragnę nadmienić o zaskakującym  nieprawidłowym fenomenie zauważalnym w pracy psychoterapeutycznej: mierzenie miłości bólem. Względem ukochanej osoby lub sympatii jesteśmy w stanie znieść więcej bólu i znosić go długo. Tudzież zapłata, aby pozbyć się bólu, kary, napięcia, strachu, by uchronić kogoś bliskiego…. jestem gotów zapłacić 5,10, 25 zł (skala cen z 1991 roku).

„Uosobienie” lub personifikacja, personalizacja, prywatyzacja, unikatowość – oznacza „przyswajanie” procesu psychicznego konkretnej osobowości, połączeń psychicznych. „Za plecami” procesu psychicznego powstaje osobowość. Na przykład, nie ból „złamanego” palca lub ból miejscowy, bardziej ból w nogach od stania podczas pracy psychoterapeutycznej , ból, widoczny na twarzy konkretnej osoby. W porównaniu z innymi osobami. Bez bólu. Z odbitej bólem. Z czymś więcej niż lustrzanym odbiciem bólu. Z udziałem…

Wdrożenie procesu leczenia odbywa się w całości. „Panuję nad odczuciami… Uczucia… Pragnienia… Wspomnienia… A nie te odczucia na de mną… – Jestem panem swej duszy… Nie trzeba mi posiadać i zarządzać…Wszystko dzieje się samo: poprzez moje kierownictwo, według mojej woli… I ludzie wokół moi… swoi… nasi… (jak patrzą na moją twarz…)”.

Jak „technicznie” rozpoczyna się „organizuje się”, „tworzy się” harmoniczność, terapeutyczność?

Najczęściej bierze się ona z rzeczywistych, typowych sytuacji codziennego życia pacjenta, grupy, rzadziej kładzie nacisk na przekształcenia terapeuty. Ujmują bądź są zbyt „tępe”, „debilne” lub zbyt „ostre”, „genialne” odczucia, uczucia, pragnienia, wspomnienia, myśli…

Ktoś „nie widzi” tego, co się dzieje, ktoś nie słyszy nic szczególnego w głosie, nie czuje  napięcia w grupie, nie znajduje nic szczególnego w opóźnieniu… Lub wręcz przeciwnie, widzi, słyszy, czuje się przesadnie… I te procesy są równoważone przez bardziej adekwatnymi procesami (ostrymi przy tępych, głupie przy ostrych) – własnymi lub przyswojonymi od bliźnich, od uczestników grupy. „Nasze” stają się swoimi, moimi… Pacjent staje się panem. Pojawia się całość, porządek.

Intensywność. Terapeutyczne, zharmonizowane życie samo w sobie ma już pewną większą intensywnością. „Wszystko idzie jak po maśle”. Aczkolwiek, dość często w celu ujawnienia najważniejszych nieprawidłowości, ich „materializacji”, pomiaru, oceny, w celu ujawnienia mechanizmów wyrównawczych, najbardziej perspektywicznych procesów psychoterapeutycznych, do bardziej wymagających interwencji, stymulacji uzdrowienia itp. konieczna jest intensyfikacja.

Kilka profesjonalnych obrazów, ilustrujących powyższe: kalectwo, występujące przy szybkim chodzeniu, burza motoryczna, pozorna śmierć według E.Kretschmera ,eustres według Selye, trans. M. Eriksona, intuicyjność N. Łosskiego. Mi, co prawda, bliższy styl jazdy na rowerze: im większa prędkość, tym większa stabilność, łatwiejsze zarządzanie.

Zdajemy sobie sprawę, że w rzeczywistości wpływ intensywności jest znacznie bardziej zróżnicowany. Nasilają się patologiczne i unormowane procesy psychiczne, specyficzne i niespecyficzne procesy psychoterapeutyczne. Nasila się ich wzajemna stymulacja (efekt katalizatora). Niektóre potrzebne procesy psychiczne zyskują bezwładność i stają się nieodwracalne. Pojawia się możliwość wyjścia poza granice zwykłych, psychicznych nawykowych wzorców. Poza osobowość. Według W. Rozanowa w świat niejednoznaczny i niejasny. Ze świata konieczności do królestwa wolności.

Przypominam uczestnikom naszych grup. Zazwyczaj możemy doświadczać dzieciństwo, młodość, dojrzałość i starość…

I nie tylko grupy, ale i samodzielnie. I, jak w życiu, okazuje się, że obecnie pojęcie o dzieciństwie otrzymujemy po tym, jak go doświadczamy, przeżywamy, „wyzwolenie” i patrzymy na dzieciństwo z perspektywy młodości, dojrzałości, nawet starości. I często dopiero wtedy uczymy się nim posługiwać. To samo można powiedzieć o młodości, dojrzałości… Jeszcze lepiej, jeśli możemy je przeżywać z własnym bratem, synem… Jak w życiu, w grupie, w terapii, dobrze radzimy sobie z trudnościami z poprzedniego okresu i znacznie gorzej – z aktualnymi.

W ITŻ, oczywiście, zabiegamy o prawdziwe nasze „jutro”, z którego łatwo poradzić sobie z dzisiejszymi wyzwaniami, a w tym jednym z alternatywnych „jutr”. Aczkolwiek, to też dużo.

Jak najczęściej dokonuje się intensyfikacja?

Tu, oczywiście, nadszedł czas, aby przypomnieć o jednym z najważniejszych aforyzmów ITŻ: lepiej raz usłyszeć, niż raz przeczytać; lepiej jeden raz zobaczyć, niż sto razy usłyszeć; lepiej raz poczuć, zobaczyć niż sto razy; raz jest lepiej zechcieć, niż sto razy poczuć; lepiej raz przeżyć, niż sto razy chcieć; lepiej raz przeżyć swoje, niż sto razy kogoś innego… Lepiej – w swoim czasie… Najlepiej z bliskimi… Lepiej – kochając, niż niedokochując… „Technicznie” to działa, akcentując na procesy najbardziej perspektywiczne, materializując, prezentując, praktycznie wychodząc poza granice tożsamości, „wisząc” nad Heidggerowskim „Nic”.

(w treści artykułu „Wspinaczka na szczyt” A. E. Аleksjeiczyka w МПЖ nr 4 z 1993 r.)

Tłumaczyła: Karolina Doleżych

Artykuł ze strony:  https://www.alexeychikseminar.com/firm

Czym właściwie jest Terapia Prowokatywna?

Czym właściwie jest Terapia Prowokatywna?

Urywek wywiadu z Favor Alexander- psychologiem, terapeutą, wolontariuszem w ośrodkach wsparcia

P: Czym dokładnie jest Terapia Prowokatywna?

O: Terapia Prowokatywna to odpowiedzialne pod względem klinicznym zastosowanie psychologii odwróconej oraz humorystycznych spostrzeżeń w psychoterapii krótkoterminowej.

P: A gdzie w tym “prowokacja”?

O: Klienta “prowokuje się” za pomocą psychologii odwróconej i humoru do zlokalizowania, wyartykułowania i zastosowania rozwiązania jego/jej problemu. Terapeuci Prowokatywni wierzą, że odpowiedź na twoje problemy już w tobie jest, ale możesz mieć problemy z jej zlokalizowaniem. Albo możesz być w pełni świadomy tego rozwiązania, ale nie być w stanie wprowadzić go w życie. Terapia Prowokatywna pełni rolę silnego bodźca, który ma pobudzić cię do działania.

P: Jak to działa?

O: Terapia Prowokatywna korzysta z wielu starannie opracowanych narzędzi klinicznych, których celem jest pokazanie ci jak w zwierciadle pewnej absurdalności sposobu, w jaki nie radzisz sobie z danym problemem w danej chwili. Ludzie nie lubią, kiedy mówi się im, co mają robić. Jeżeli zatem lekarz mówi im, że mają dalej robić dokładnie to, co do tej pory (Narzędzie Terapii Prowokatywnej: Co w tym złego?) albo że powinni tak naprawdę zintensyfikować to zachowanie, które zupełnie im nie służy (Narzędzie Terapii Prowokatywnej: R ób więcej tego samego!), to raczej będą się upierać, że muszą się zmienić i szybko mówią, jakich zmian muszą dokonać, przyjąć te zmiany i zastosować w swoim życiu. Poniższy diagram pokazuje dynamikę tego procesu.

P: Ale czy klient nie czuje się przez to głupio?

O: Zupełnie nie. Ponieważ to zachowanie klienta, a nie klient, jest obśmiewane przy pomocy któregoś z 30 lub więcej narzędzi Terapii Prowokatywnej. Sam klient czuje w całym procesie serdeczne wsparcie. Dlatego to ma taką moc. Kiedy poddajesz się Terapii Prowokatywnej, czujesz falę wsparcia i troski o siebie, ale psychologia odwrócona sprawia, że uświadamiasz sobie, jak śmieszne są niektóre z twoich wzorców zachowań. Kiedy to widzisz (a wielu klientów wtedy się z tego śmieje), naturalne staje się, żeby porzucić ten wzorzec zachowania.

P: Jak szybko działa?

O: Mimo, że widziałem klientów reagujących niezwykle szybko już na jedną sesję Terapii Prowokatywnej, zalecam cykl 4 sesji. Z własnego doświadczenia wiem, że wiele spraw można uporządkować przy takiej liczbie spotkań. Większość moich klientów wybiera cykl 4 sesji, a później wraca po jeszcze jedną, dodatkową, kiedy czuje, że potrzebuje  “dawki przypominającej”.

Są jednak przypadki, które wymagają bardziej regularnych sesji i mam klientów, którzy przychodzą na cotygodniowe spotkania albo na Terapię Skoncentrowaną na Kliencie (Client Centred Therapy). Jednak takie doradztwo jest trochę inne: mam zezwolenie na korzystanie z Terapii Prowokatywnej za każdym razem, kiedy uważam to za konieczne.

P: Czy Terapię Prowokatywną można stosować u wszystkich osób z problemami natury psychologicznej?

O: Nie. Niektóre problemy mogą wynikać z problemów fizycznych, takich jak cukrzyca czy niedoczynność tarczycy. Jako lekarz uznałbym za wysoce nieodpowiednie “prowokowanie” takich osób, a zamiast tego zadbałbym o to, żeby otrzymali prawidłową opiekę medyczną. Istnieją również przypadki bardzo głębokiej depresji i psychozy, które nie kwalifikują się do Terapii Prowokatywnej, ale często zaskakuje mnie to, jak szerokie jest spektrum problemów, które dobrze reagują na Terapię Prowokatywną. Może ona również pełnić rolę metody uzupełniającej dla innych form psychoterapii i psychiatrii, w tym stosowania leków.

P: Czuję się już wystarczająco źle, to dlaczego miałbyś chcieć mnie prowokować?

O: W potocznym znaczeniu słowo “prowokować” oznacza “wywoływać gniew”. Jednak prawdziwe znaczenie pochodzi od łacińskiego “pro vocare”, co dosłownie oznacza “wyzwalać”, „przywoływać”. Właśnie to stara się osiągnąć Terapia Prowokatywna – “przywołać” prawdziwe rozwiązanie twoich problemów. A to rozwiązanie niezmiennie znajduje się wewnątrz ciebie, a nie na żadnej wielkiej mapie ludzkiej natury, rozumianej przez terapeutów, ale nie przez ich pacjentów. W Terapii Prowokatywnej będziesz “prowokowany” (albo katalizowany, uruchamiany, delikatnie popychany itd.) do zwerbalizowania, przyjęcia i zastosowania tego wewnętrznego rozwiązania swoich problemów – bo wierzymy, że ono od początku w tobie było.

P: Czy dokumentujesz lub nagrywasz sesje Terapii Prowokatywnej?

O: Tak, ale tylko za wyraźną zgodą klienta. W typowym cyklu 4 sesji lubię nagrywać pierwsze 2 sesje na taśmy audio, a trzecią na wideo. To wyłącznie dla twojej korzyści. Kiedy słyszysz, jak brzmisz (a później widzisz, jak wyglądasz) kiedy próbujesz usprawiedliwiać właśnie to zachowanie, które chcesz zmienić, albo próbujesz bronić tego zachowania przed prześmiewczym procesem Terapii Prowokatywnej, to może znacznie wspomóc proces prowokatywny. Wielu pacjentów ogląda swoje DVD po kilka razy i mówią, że to działa trochę jak jeszcze jedna sesja Terapii Prowokatywnej. To jest złe dla biznesu, ale dobre dla pacjentów.

P: Czy mogę pokazać to DVD swojej żonie/mężowi/rodzinie itd.?

O: Oczywiście, że tak, jeżeli tylko chcesz. Niektórym pacjentom pomaga podzielenie się sesją z rodziną i przyjaciółmi. Na ogół wszyscy zgodnie śmieją się w kluczowych momentach, a DVD zwykle wywołuje w domu bardzo owocne konwersacje. Jednak większość pacjentów zazwyczaj pozostawia DVD dla siebie.

P: Czy zatrzymujesz dla siebie kopię takiego DVD?

A: Ze względów bezpieczeństwa usuwam nagranie, gdy tylko otrzymam potwierdzenie, że otrzymałeś swój egzemplarz.

P: Ale czy moja sesja musi być nagrywana?

O: Nie, absolutnie. Większość terapeutów prowokatywnych nie nagrywa rutynowo swoich sesji, a mimo to osiąga wspaniałe rezultaty.

P: Od jak dawna mamy do czynienia z Terapią Prowokatywną?

O: Od początku lat 60., kiedy została odkryta przez jej założyciela, Franka Farrelly’ego.

P: W jaki sposób Frank Farrelly odkrył Teorię Prowokatywną?

O: W Mendota State Institute (szpital psychiatryczny) miał spotkania z pacjentem, który przebywał tam od dłuższego czasu. To była 92. rozmowa Franka z tym właśnie pacjentem, nie było widać żadnych postępów i nagle Farrelly powiedział: “Ok, zgadzam się z tobą – nie istnieje rozwiązanie twojego problemu.” To była ta jedyna rzecz, której ten pacjent nie chciał usłyszeć i zaczął się upierać, że musi być jakieś rozwiązanie. Farrelly, zaskoczony niespodziewaną determinacją pacjenta, kontynuował ten proces i powiedział, że zbadali już wszystko i od tej pory on zamierza zgadzać się z tym, że “nic nie da się zrobić”. Pacjent nalegał, że coś musi dać się zrobić, powiedział, co to jest, zrobił to, wkrótce został wypisany ze szpitala – i nigdy do niego nie wrócił. W taki sposób narodziło się pierwsze narzędzie Terapii Prowokatywnej – Nie ma rozwiązania twojego problemu! Farrelly zajął się opracowywaniem co najmniej 20 kolejnych takich narzędzi, w tym – rób więcej tego samego! Baw się w obwinianie i co w tym złego? Z których wszystkie wykorzystują psychologię odwróconą po to, aby sprowokować cię do rozwiązania twoich problemów.

P: Czy Terapia Prowokatywna to forma terapii śmiechem?

O: Nie, zdecydowanie nie. Jej celem nie jest rozśmieszenie, tylko sprowokowanie do zmiany życia na lepsze tak szybko, jak to możliwe. Niektórzy pacjenci/klienci mogą być zszokowani tym procesem, ale nadal czerpać z niego pełnię korzyści. Są i tacy, którzy mogą zapłakać, kiedy zobaczą, jak sabotowali własne szanse na szczęście – i wtedy wyrazić silne pragnienie zmiany. Ale tak, znakomita większość uznaje cały ten proces za bardzo zabawny i dodający energii. Ale to nie czyni z tego terapii śmiechem. Terapia śmiechem korzysta ze wszystkich możliwych środków, żeby cię rozśmieszyć, ponieważ docenia korzyści zdrowotne, jakie daje śmiech (http://www.drkaplan.co.uk/humour-and-health.htm). Dzięki temu, oczywiście, poczujesz się przez chwilę lepiej, ale nie sprowokuje cię to do znalezienia rozwiązania twoich problemów. Mimo wszystko, to dużo lepsze niż przyjmowanie leków psychiatrycznych.

P: Czy mogę odnieść jakąś korzyść z Terapii Prowokatywnej, nawet jeżeli nie mam właściwie żadnych problemów?

O: Jestem pewien, że tak. Moje pierwsze pytanie będzie brzmiało: “Czego chcesz?” […]

Terapia Prowokatywna odnosi sukces w radzeniu sobie z tak poważnymi problemami, jak alkoholizm, uzależnienie od narkotyków i anoreksja. Oczywiście, należy przeprowadzić komplet badań lekarskich i nie każdy przypadek może być objęty Terapią Prowokatywną. Tym niemniej, wiele osób z tego typu problemami reaguje na dynamiczny charakter Terapii Prowokatywnej, w szczególności osoby, które zwykle postrzegają niektóre podejścia do tych problemów jako w pewien sposób  protekcjonalne lub nakazowe.

P: Czy Terapia Prowokatywna jest odpowiednia dla dzieci?

O: Zdecydowanie tak. Prawdę mówiąc, większość rodziców bardzo dobrze zna zastosowanie psychologii odwróconej we własnych domach. Dzieci również nie lubią, żeby mówić im, co mają zrobić, więc kiedy sympatyczny terapeuta prowokatywny mówi im, że złe wyniki w szkole to “tak naprawdę nie jest ich problem, bo nikt nie spodziewa się po nich niczego lepszego”, to otrzymują głośny i wyraźny przekaz, i bardzo chcą udowodnić, że terapeuta się myli! To bardzo proste, ale w praktyce działa niewiarygodnie dobrze.

[…]

P: Czy rezultaty osiągnięte w trakcie kilku sesji Terapii Prowokatywnej są długotrwałe?

O: Z mojego doświadczenia wynika, że cykl 4 sesji Terapii Prowokatywnej działa niezwykle szybko i przynosi długotrwałe rezultaty. Niektórzy pacjenci wymagają dodatkowej “sesji przypominającej”, ale mogą mieć taką potrzebę tylko przez kilka miesięcy (a czasami lat) po “głównym” cyklu.

Przetłuaczono dla Provocare 
Fotografia: Ireneusz Knyziak